Świetne zdjęcia i scenografia. W nowatorski i ciekawy sposób ukazano piękno polskiego krajobrazu. Uwiodły mnie również monologi (fantastyczny scenariusz!) oraz gra aktorska. Na barki aktora spadła cała odpowiedzialność za film, ale wyszło mu to doskonale. Wielka w tym siła fenomenalnej reżyserii. Dźwięk i muzyka równie dobre. Porażające efekty specjalne, lepsze niż w "Avatarze". I na koniec - zjawiskowe, zaskakujące zakończenie!
10 gwiazdki
Jakże śmiałbym ocenić to arcydzieło inaczej! ;)
10 gwiazdki
Odtwórca głównej roli ma cały czas szeroko otwarte usta, co nieco mnie niepokoi. Braki w warsztacie aktorskim debiutanta, czy może chce nam coś przez to powiedzieć? Nie pochwalam brawurowego narażania się na zapalenia gardła dla sztuki.
Drugie zastrzeżenie mam do montażu. Chodzi o finałową scenę - uważam, że powinna być nieco dłuższa, lepiej by to pasowało do całości dzieła, jego rytmu.
Póki co daję 6, ale potencjał jest.
6 gwiazdki
Hipnotyzujący film spod znaku Dogmy 95. Głęboko mnie poruszył. Pomimo oszczędności środków - a może właśnie dzięki niej - widz ma wrażenie, że sam wędruje z bohaterem, wdycha mroźne, zimowe powietrze i zastanawia się z niepokojem, jak wyglądają jego palce u stóp. Wspaniały, wspaniały debiut.
10 gwiazdki
Zimowy krajobraz robi znacznie lepsze wrażenie niż w Opowieściach z Narni. Trzeba przyznać również, że i kamera bardziej lubi Borysa Musielaka niż odtwórców głównych ról z przywołanego obrazu... Świetny debiut, z niecierpliwością czekam na kolejne metry ciężkiej zimowej wędrówki bez kręcącego się po okolicy lwa.
7 gwiazdki
Że co to niby jest? Nie wystarczy wziąć kamery do ręki i nagrać kolesia łażącego po lesie (choćby i zimą), żeby nazwać to sztuką. Gdzie tu sens, gdzie przesłanie? Wszelkie interpretacje wydają się co najmniej naciągane. Piękno natury? Jeśli tak to co robi na pierwszym planie ten spocony kolo w niepasującym do reszty ubioru (lata 20-ste czy jak?) niebieskim plecaku? Amatorka i drwiny z poważnej kinematografii. Nie dajcie się zwieść hochsztaplerom!
1 gwiazdki
Niesamowicie nośny debiut młodego reżysera. Minimalistyczna forma pozbawiona zupełnie dialogów i muzyki przywodzi na myśl "Le quattro volte". Należy też zwrócić uwagę, że nie jest to jedynie debiut reżyserski, ale i aktorski - Musielak dzielnie wstępuje na drogę Dolana. A zdjęcia? Zdjęcia godne Kamińskiego!
8 gwiazdki