Podobnie jak w części pierwszej ("Film o chodzeniu po lesie. Zimą."), podmiot liryczny nadal idzie. Tym razem jednak mimo zimy, nie uświadczymy wiele śniegu. Film składa się też aż z czterech ujęć, co jest nowością u tego reżysera (debiut to tylko dwa ujęcia, w tym jedno krótsze od sekundy). Jest też bardziej liryczny i pojawiają się dłużyzny (szczególnie symptomatyczna jest przedłużona ostatnia scena), zapewne w celu próby uniknięcia zarzutu odcinania kuponów.
Kochankowie moi umarli poeci Gryzą ziemię u mych stóp. Chłodem wciskają się pod kołdrę. Krążą rojem rozdrażnionych much Nad kubłem gdzie cisnęłam tampon miesięczny. Wieszam majtki na sznurze wisi Jesienin. Biorę phanodorm tabletkę kradnie Trakl. Kiedy otwieram oczy wyfruwa ptak Anielska dusza Keatsa ponad wodę snu. Ich śmierć przecinkiem, wciska się w tok zdania I nieustannie sylaby mi liczy. Zasypiam ...
Wygląda na to, że kontynuacja "Filmu o chodzeniu po lesie zimą" jest znacznie dojrzalsza od części pierwszej.
Twórca podejmuje postmodernistyczną grę z widzem, między innymi wyraźnie widać inspiracje
Przeczytaj artykuł
Na mnie, charyzmą i tą wieloznaczną symbolicznością, najbardziej podziałało emocjonalnie leżące drzewo, które zostaje beznamiętnie ominięte przed podmiot chodzący.
Re-We-La-CJA. Dosłownie groza wylewa się z każdej sekundy. Świetny horror, który bije na głowę wszelkie Bler Łicze i Paranormal Aktiwiti.
Reżyser pokazał, że można zrobić genialny film, nie uciekając się do marnej jakości efektów specjalnych.
Czekam na część trzecią, a może wtedy wyjaśni się kim były te (uwaga spoiler) duchy (koniec spoilera) na końcu filmu.
Muszę jednak przyczepić się do jednej rzeczy. Jak to kutwa ma być zima, skoro śniegu nima?
Niestety widać, że po doskonałym Filmie o chodzeniu po lesie. Zimą. Autor kompletnie się wypalił. Mam nadzieję, że Musielak jeszcze wróci do dobrej formy i przynajmniej jakiś prequel na poziomie jeszcze się pojawi.
Nie przepadam za Dogmą w kinie, a ten film wprost nią zionie. Montaż na żywo, brak aktorstwa, całość ogląda się jakby nagrał to jakiś przypadkowy człowiek nudząc się na specerze wzdłuż Biebrzy. Przesłania żadnego też nie dostrzegłem. Jak dla mnie zmarnowana minuta życia.
Kochankowie moi umarli poeci
Gryzą ziemię u mych stóp.
Chłodem wciskają się pod kołdrę.
Krążą rojem rozdrażnionych much
Nad kubłem gdzie cisnęłam tampon miesięczny.
Wieszam majtki na sznurze
Przeczytaj artykuł
Jest to zwiastun recenzji filmu "Film o chodzeniu po lesie. Zimą 2", dodam recenzji, która nigdy nie powstanie. W tym miejscu każdy może samodzielnie projektować swoje intuicje na temat, co lapsus sądzi o filmie Michuka. Wszytkie koncepcje są skazane na słuszność.
Najważniejsza rzecz, jakiej dowiedziałem się z tego filmu, to że bohater filmu "Jeden dzień z życia: Borys Musielak" jednak porzuca czasem swojego laptopa. Czyni to raz w roku, zimą, udając się.... strzelam: po nowe baterie do laptopa?