Sześcioletni Yusuf (Bora Altas) rozpoczyna edukację w pierwszej klasie szkoły podstawowej. Jego ojciec Yakup (Erdal Besikçioglu) jest pszczelarzem, który zbiera miód w lesie. Dla Yusufa położony w górach las, kryje wiele fascynujących tajemnic i chłopiec czerpie wielką satysfakcję towarzysząc ojcu. Podczas wyprawy Yakup opowiada synowi swój sen, który ma być ich wspólną tajemnicą. Tego samego dnia Yusuf czytając na głos w trakcie lekcji, nagle zaczyna się jąkać. Jakiś czas później, Yakup odkrywa zniknięcie pszczół, aby zarobić na utrzymanie rodziny, decyduję się udać w odległe góry. Podczas nieobecności ojca, Yusuf zupełnie traci głos. Dni mijają, a Yakup nie wraca, syn i matka Zehra są coraz bardziej zaniepokojeni. "Bal" jest ostatnia częścią trylogii Semiha Kaplanoğlu. (opis dystrybutora)
Oglądanie "Miodu" przypomina nieco czytanie "Sklepów cynamonowych" - niewiele się tu mówi i dzieje, mimo to można się rozkoszować każdym fragmentem, który jest w swoim bogactwie wręcz wyuzdany. Jednak tam gdzie Schulz zagłębia się w żydowskiej tradycji i symbolice, Semih Kaplanoglu przywołuje prosty świat ciężko pracujących ludzi, zanurzając go w poezji barw i światła. Ten spokojny, medytacyjny film, pełen wizualnej ...
Film wywarł na mnie wielkie wrażenie. Kiedy go oglądałem przypomniało mi sie dzieciństwo, poczułem je ponownie, razem z jego zapachem, smakiem i dzwiękiem.
Nie lubię filmów o dzieciach, ale ten jest po prostu ładny. Dzieciak jest sympatyczny, to nie jest krnąbrny bachor, który wrzeszczy i znęca się nad zwierzakami. Mały kocha las, czuje się w nim bezpieczniej niż w domu, las go fascynuje, a poprzez niego fascynuje i widza. W te barwy i dźwięki wchodzi się jak w sen - coś pięknego! Przypomina mi to "Kolory raju". Relacja dzieciaka z ojcem jest tak samo bezpieczna i wyważona jak ten las; niby brak wylewnej czułości, ale czuje się więź. Film działa niesamowicie
[...] Przeczytaj całość
"Bal" ("Miód") - bajeczne krajobrazy, bajeranckie zdjęcia Barışa Özbiçera, ale fabuła mizerna. Bardzo piękny nudny film. Co nie znaczy, że nie opłacało się pójść do kina, zwłaszcza za darmo (bilety wygrane w konkursie). Dla tych cudownych ujęć i dla natchnienia, jakie spłynęło na mnie na widok tego mebla pod oknami, warto się było ruszyć z domu w śnieżycę.
http://gfx.filmweb.pl/ph/01/60/560160/180007.1.jpg?l=1266698330000
Piękny film. Podoba mi się to jak, pozornie nic nie opowiadając, Kaplanoglu opowiada o najważniejszych sprawach, w tym przypadku w życiu małego chłopca. Przypomniał mi "Piosenkę o końcu świata" Miłosza: W dzień końca świata / Pszczoła krąży nad kwiatem nasturcji / Rybak naprawia błyszczącą sieć. / Skaczą w morzu wesołe delfiny / Młode wróble czepiają się rynny /
I wąż ma złotą skórę, jak powinien mieć...
Z jednej strony typowe tureckie, minimalistyczne kino, z drugiej bardzo autorski, kontemplacyjny film. Charakteryzuje go piękno i cisza. Moim pragnieniem byłoby obejrzenie całej trylogii Kaplanoglu jak leci, w samotności, w moim ulubionym kinie, w skupieniu. Ten spokój, mimo smutku, on się udziela.
Minimum akcji,dialogów,ascetyczny.Film o relacjach syn-ojciec,o zaufaniu,miłości,o śmierci.Ojciec zabiera Yusufa ze sobą do lasu gdzie zbierają miód-ten spędzony czas buduje między nimi więź,która dominuje w obrazie.Tłem dla tych relacji jest szkoła i matka chłopca.
Reżyser celebruje czas,nic nie dzieje się za szybko-tyle ile potrzeba.Do tego film wypełniony jest ciszą.Niespodziewanie Yusuf musi zmierzyć się ze śmiercią ojca.Film jest o prostej historii ale nie jest prosty.Polecam wytrwałym.
Ten film jest o niczym... i o wszystkim jednocześnie. Warto obejrzeć chociażby dla przecudnych zdjęć i możliwości zanurzenia się na powrót w czas dzieciństwa, kiedy wszystko było jeszcze nowe i przepełnione magią. A teraz marsz przeczytać notkę Esme! http://esme.filmaster.pl/notka/slodycz-miodu/
Oglądanie "Miodu" przypomina nieco czytanie "Sklepów cynamonowych" - niewiele się tu mówi i dzieje, mimo to można się rozkoszować każdym fragmentem, który jest w swoim bogactwie wręcz wyuzdany. Jednak
Przeczytaj artykuł
Część trylogii, której pozostałe części równie dobrze mogłby się nazywać 'Trawa' i 'Farba'. Zdjęcia ładne, ale w zasadzie nic się nie dzieje i równie dobrze możnaby zmontować sceny w innej kolejności - nikt nie zauważyłby różnicy.
To jest tak, że zwyczajnie wypada zobaczyć zwycięski film z Berlina, nawet mimo przeczucia, że to nie będzie moje kino. Nie brak w tym filmie scen, które urzekają, ale niestety nie brak także takich, które nużą. Być może w kontekście dwóch poprzednich części trylogii doceniłbym "Miód" bardziej. Dodatkowy punkt w ocenie za rozbrajającą kreację głównego bohatera.
Cud "Miód". Mało się tu dzieje i niewiele mówi, dlatego oprócz śledzenia fabuły jest dużo czasu na to, by rozkoszować się atmosferą dzieciństwa, gdy wszystko jest jeszcze nowe i nasycone tajemnicą. Przepiękny film, pełen subtelnej magii. Wspaniale bogate, plastyczne kadry - kolor i kształt aż wylewają się z ekranu.
Bardzo minimalistycznie ale ciekawie opowiedziana historia. Świetna pierwsza scena, dobry humor (choć równie minimalistyczny jak cały film). Nagroda w Berlinie chyba nieco na wyrost, ale to dobry film, jeśli nie straszne Wam dłużyzny. No i ludzie biegają tu po lesie, więc u mnie standardowo należy się ocena wyżej..